Pełna klasyka lub super dynamika! Nowe stroje reprezentacji trafiają w różne gusta

Różne jak nigdy, świetne jak kiedyś

Ostatnimi laty nie byłem zbyt wielkim fanem projektów, w których „Biało-Czerwoni” biegali po boiskach. Na cztery ostatnie premiery, w aż trzech występował szary element – 2016, 2018 oraz 2022. Kolor neutralny. Czasem postrzegany wręcz jako nijaki. Co więcej, wzory które tworzył… były okraszone piękną historią o orle widniejącym w naszym narodowym godle. Jednak kompletnie nie było widać tego na koszulce. Kończyło się na generycznych siwych kreskach. Ot co.

Jedynie premiera w 2020 roku wyrwała się z tego nieszczęsnego trendu. Podobały mi się te koszulki, ale były, jak zresztą większość kompletów, odwróceniem kolorów. Ok, poza kołnierzykiem. Biel na domówkach, stawała się czerwienią na wyjazdówkach. Jeżeli projekt nie trafił w czyjeś gusta, w zasadzie był spalony u tej osoby w obu wariantach kolorystycznych.

Cofając się jeszcze dalej, rok 2014 i 2012 to prosta geometria. Najpierw był poziomy pasek na klatce, następnie pionowy na froncie. Te drugie nawet mi się spodobały, ale bez fajerwerków – były schludne. Jeszcze wcześniej? 2010 rok i rękawki… A najlepszy okazał się tak mocno skrytykowany i zamieciony pod dywan obsydian. Kolejna premiera wstecz? Zwykłe templatki od Pumy.

Naprawdę ciężko jest mi doszukać się świetnych projektów nawet na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, dlatego miej świadomość, że to co tutaj napiszę, będę odnosić i w domyśle porównywać z tym, co do tej pory reprezentacja Polski otrzymywała. Do każdego porównania potrzebny jest punkt odniesienia. Czy dla nowych koszulek może być lepszy niż ich poprzednicy?

W końcu w 2024 roku Nike zafundowało różnorodność, której, pokuszę się o to stwierdzenie, nigdy wcześniej w historii reprezentacyjnych trykotów nie było. Nareszcie kibice otrzymują dwa zupełnie różne projekty, które w dodatku są dobre! Te koszulki piłkarskie trafią w zupełnie różne gusta, a co za tym idzie, w dwie różne grupy odbiorców. Dokładnie tego potrzeba nie tylko producentom, ale także i nam, miłośnikom piłkarskich cerat, by je spopularyzować i z większą skutecznością wyprowadzić ze stadionów na ulice. Do życia codziennego.

Detale czynią cuda

Piłkarscy wyjadacze dobrze wiedzą, że o tym jak dobry w odbiorze jest trykot, decydują detale. Tak, to one grają główną rolę w tym, czy daną koszulkę postrzegamy jako prostą, czy też… klasyczną. Niemalże identyczne projekty możemy odebrać zupełnie inaczej, bowiem „niemalże” stanowi tu ogromną różnicę.

Domowy model to nawiązanie do… Ha! Chciałem napisać klasyki, ale o tym za chwilę sam zadecydujesz. Ujmę to więc, że odnosi się do lat 70. i 80. ubiegłego wieku. Szczególnym nawiązaniem jest centralne umieszczenie godła. To dopiero początek dobrych rzeczy, które się z nim stały. Wiesz jaka jest największa regulaminowa wielkość tego elementu? A wiesz w ogóle, że jest to ściśle uregulowane? ;p

Powyżej widzisz screen z przepisów UEFA na lata 2021-2024 dotyczący wyposażenia piłkarzy w trakcie meczu. Maksymalna wielkość godła/herbu/flagi to 100cm2. Tak, zgadłeś. Amerykańskie studio zdecydowało się powiększyć naszego orzełka. Godło Polski urosło z ok. 60cm2 do jakichś 75cm2. Efekt na żywo? Wgniata w fotel. Różnica względem standardowej wielkości z poprzednich lat jest widoczna gołym okiem i odczuwalna.

Kolejnym świetnym ruchem jest umieszczenie łyżwy Nike pod symbolem narodowym, a nie nad nim. Następnie niżej, piłkarze będą nosić MDT, czyli detal meczowy – nadruk informujący o danym meczu. Dopiero pod nim znajdzie się numer. Ten znów… jest kolejnym dopracowanym elementem. Sięgnięto tutaj po czcionkę nawiązującą do lat 80-tych. Proste litery i numery z efektem 3D. Choć proste litery wydały mi się na pierwszy rzut oka „zbyt proste”, to po chwili namysłu stwierdziłem, że pasują do całej koncepcji.

Całości dopełniają elementy, w których ja widzę kolejne nawiązanie do starych dobrych czasów reprezentacji. Mam tu na myśli czerwony kołnierz oraz zakończenia rękawów. Czuję jakbym sięgał w przeszłość i wyjmował trykot sprzed kilkudziesięciu lat, tyle że w modnym współczesnym wydaniu.

Gdy na kilka dni przed premierą pojawił się przeciek… widziałem sporo zarzutów, że to przecież koszulka zaprezentowana w 2020 roku, tyle że przesunięto logo producenta. Osobiście tak nie uważam. Pewnie dlatego, że obie miałem już w rękach, a cała reszta nowe trykoty widziała tylko na zdjęciach, bowiem oficjalna sprzedaż rusza za dwa dni. A to właśnie kontakt na żywo z daną koszulką ukazuje jej wszystkie zalety. Jak zresztą z większością trykotów, prawda?

Ach bym zapomniał! Domówka ma pewien rewelacyjny detal, którego niestety pozbawiona została wyjazdówka. Tuż pod pachami wszyty materiał posiadający kształt trójkąta tworzy… polską flagę! Lubię takie znajdki i ukryte smaczki.

I co myślisz? Czy detale czynią cuda? Dzięki nim widzę w tej koszulce klasyczny projekt. Co ważne, w moim odczuciu w pełni udany.

Współczesność, dynamika czy… szaleństwo?

A może wszystko w odpowiedniej dawce? Czy to przepis na sukces? Sprawdźmy. Gdy pierwszy raz zobaczyłem nową wyjazdówkę, pomyślałem: wooow, tego to jeszcze u nas nie grali. Próbując ogarnąć co właśnie zobaczyłem, a na tej koszulce dzieje się bardzo dużo, zamiast chaosu, odniosłem wrażenie idealnej harmonii.

Mogłoby się wydawać, że kilka odcieni czerwieni na jednej koszulce przytłoczy. Nic bardziej mylnego. Kluczową rolę ponownie odgrywają detale. Tym razem są nimi malutkie krzyże i krzyżyki. Na przestrzeni trykotu można je znaleźć w kilku różnych formach. To one sprawiają, że przejścia tonalne nie są nudne i jednocześnie nabierają dynamiki. Taka forma graficzna to absolutna nowość na reprezentacyjnych trykotach w naszym kraju.

Zwróć uwagę na jedną rzecz. W tej całej współczesnej dynamice, znalazło się miejsce na tej samej wielkości godło oraz jego umiejscowienie, które jest w domówce. Dostrzegłeś to od razu, czy nie rzuciło Ci się w oczy? Właśnie tak sprytne wkomponowanie tych elementów sprawia, że nie sposób jest odbierać tej koszulki jako chaosu.

Ja tak ciągle o tych detalach i detalach, ale… nie sposób inaczej! Nawet kołnierz został dopasowany w taki sposób, aby wkomponował się w dynamiczny design i go dopełniał, a nie się na jego tle odznaczał. To częsty problem, który widuję w „templatkowym” świecie koszulek. Wyobraź sobie jak wyglądałby kołnierzyk z modelu domowego w tym trykocie, a często… nie zmieniano kołnierzyków między modelami domowymi i wyjazdowymi.

Z czerwonym kompletem wiąże się jeszcze jedna ciekawa sprawa. Z racji, że miałem okazję przedpremierowo zobaczyć kilka egzemplarzy w jednym miejscu, rzuciła mi się w oczy kolejna unikatowa jak do tej pory cecha. W telegraficznym skrócie ujmując, w trakcie produkcji materiał przygotowuje się i docina na dwa sposoby.

Pierwszy i najbardziej powszechny, aby każda sztuka była identyczna. Efekt? Brak różnic w wyglądzie pomiędzy poszczególnymi egzemplarzami. Każda kreska na każdej sztuce oraz rozmiarze jest w tym samym miejscu. Drugi z nich to odwrotność pierwszego. Powoduje to, że poszczególne sztuki różnią się od siebie. W zależności od rodzaju i skali produkcji, mogą być nawet unikatowe lub niepowtarzalne.

Właśnie na tę drugą opcję zdecydowało się Nike, a… przynajmniej takie odniosłem wrażenie widząc kilka egzemplarzy. Oznacza to, że układ i przejścia kolorów mogą wędrować po koszulce! Choć nie jestem pewny jakie wersje trafią do sklepów. Spójrz na prawe rękawy koszulek – tę co trzymam ja ma ciemny rękaw, a u Magdy jasny.

Przy takim projekcie uważam to za kolejny genialny ruch. Chciałbym, aby właśnie tak zróżnicowane sztuki pojawiły się w sprzedaży. Oraz od razu zwracam na to uwagę, ponieważ jeżeli ta cecha znajdzie potwierdzenie w rzeczywistości, będzie mieć duże znaczenie przy sprawdzaniu oryginalności.

Model wyjazdowy jest dla mnie przełomem na wielu płaszczyznach. Mam nadzieję, że stanie się punktem przełomowym, a nie wyjątkiem od reguły.

Którą wolisz?

Projekt wyjazdowej koszulki to otwarcie się na młode pokolenia, które mają już swoją modę, trendy, influencerów i zupełnie inne gusta niż starsze generacje. Oni nie pamiętają czasów do których odnosi się klasyczna domówka, podczas gdy inni przeżyją z tą koszulką piękną sentymentalną podróż. Te trykoty są tak bardzo różne od siebie, a jednocześnie… tworzą idealną symbiozę strojów. Stojąc na dwóch przeciwnych biegunach, są swoim absolutnym uzupełnieniem.

Będzie także grono osób, do którego osobiście należę – mnie kupiły oba projekty. Doceniam to w jaki sposób Nike podeszło do sprawy, oraz że w końcu postawiono na dbałość o szczegóły. Te zaś z pozoru małe rzeczy, zrobiły kolosalną różnicę. Dla mnie to jedne z najlepszych strojów reprezentacji, jakie widziałem w swoim życiu. Nie mówię, że najlepsze, ale… porównując je z modelami z ostatnich kilkunastu lat, to daleko szukać tak dobrze dobranej pary.

Żeby nie było, że tylko słodzę. Jest jedna rzecz, która nie podoba mi się w obu modelach. Na tylnej części kołnierza umieszczono logotyp PZPN. Z jednej strony idzie zrozumieć, że korporacja chce zaznaczyć swoją obecność na koszulkach kadry, ale z drugiej… kompletnie mi on nie pasuje. I to jeszcze w tym miejscu.

Skoro mamy piękne potężne godło na froncie, widziałbym w tym miejscu jakiś mały delikatny napis typu POLSKA. Uważam ten element za nietrafiony pomysł. I jak znam koszulkowy świat, to… zdecydowana większość też tego nie polubi. Z mojej obserwacji wynika, że logo naszej federacji piłkarskiej nie jest chętnie oglądane na koszulkach.

Kolejny minus jest taki, że umieszczanie logotypów danych federacji na koszulkach czyni je stricte… powiązanymi z jedną dyscypliną. Wiele osób nosi koszulki reprezentacji, bo chce przykładowo ubrać typowo polską koszulkę. Z godłem naszego kraju. Umieszczanie loga federacji, zawęża jej uniwersalność, a co za tym idzie grupy odbiorców. I powiedzmy sobie szczerze – chcemy nosić orła, a nie firmowe logotypy.

Aż pięć opcji do wyboru!

Od premiery w 2018 roku, poprzez lata 2020 i 2022, otrzymujemy od Nike pięć „różnych” koszulek do wyboru. I chwała amerykańskiemu producentowi za to. Jestem zwolennikiem wyboru, więc cenię każdą dodatkową opcję.

Rok 2024 owocuje dokładnie taką samą konfiguracją, co wspomniane powyżej premiery. Każdy kibic będzie mógł kupić trzy różne poziomy modelu domowego (t-shirt, replikę i wersję meczową) oraz dwa rodzaje wyjazdówek (t-shirt i replikę).

Jeżeli jesteś osobą początkującą i nie wiesz czym między sobą różnią się poszczególne poziomy, już idę z pomocą. Opisałem je w innym artykule:

1. Rodzaje koszulek piłkarskich

Co wybierzesz? Jaki poziom jest dla Ciebie?

Ceny? Inflacyjne

Wszystko drożeje, więc dlaczego koszulki piłkarskie miałyby utrzymywać swoje ceny? Gdy postawimy sobie pytanie w ten sposób, trudno dziwić się rosnącym cenom trykotów.

Na dzień publikacji nie są znane jeszcze ceny katalogowe replik oraz t-shirtów. Uzupełnię je, gdy tylko pojawi się oficjalna informacja od Nike.

Meczówka wykonana w technologii DRI-FIT ADV została wyceniona przez Nike na… 689zł. To znaczący wzrost względem poprzedniego modelu.

Pamiętajmy, że to producent ustala ceny. Sprawa jest bardzo prosta – producent podaje ceny katalogowe na dany region dystrybucyjny, a jeżeli dany kraj ma swoją walutę, stosuje się przelicznik między tymi dwoma systemami pieniężnymi.

Oczywiście, z pewnością znajdą się podmioty, które będą chciały zyskać swoje trzy sekundy chwały tanimi sensacjami, a czym elektryzować Polaków jak nie cenami? I to jeszcze w czasach po pandemii i rekordowej inflacji… Stonujcie więc nastroje i nie wierzcie w bzdury, że tylko Polska ma drogie koszulki, bo… wszyscy mają drogie.

Już w pierwszej dobie po premierze widziałem bezsensowne porównania replik do meczówek. Tak oto eksperci od zyskiwania atencji, a nie koszulek piłkarskich, zestawiali ze sobą replikę Niemiec z meczówką Polski, pytając się dlaczego to my mamy tak drogo? W trakcie gdy, ten sam poziom Niemiec, kosztuje w Adidasie 699zł, czyli o dyszkę więcej niż Polska w Nike. Żebyście dobrze zrozumieli – ja nie piszę, że jest tanio. Bo nie jest. I nigdy przecież nie było. Zwracam tylko uwagę, że mamy ceny takie jak wszędzie, więc nie warto siać dezinformacji.

Cen koszulek nie ustala PZPN, żaden z Was czy też ja. Są narzucone odgórnie i nie ma na nie wpływu. Być może to kolokwialny przykład, ale daje świetne wyobrażenie – z koszulkami jest jak z paliwem. Pracownik stacji benzynowej nie ustala ceny baryłki ropy czy finalnego produktu. Nie miejmy więc do niego pretensji o liczbę, która widnieje na pylonie.

A tak zupełnie przy okazji, w ramach małej ciekawostki. Koszulki piłkarskie nigdy nie były tanie, w rozumieniu ich cen katalogowych. Gdy kilkadziesiąt lat temu do sprzedaży były wprowadzane pierwsze repliki, kosztowały 5 funtów. Dla wielu to był naprawdę spory wydatek.

Wersji koszulek jest więcej! 😉

Bonus dla wytrwałych. Pięć różnych koszulek trafi do sprzedaży, ale są jeszcze minimum dwie, które ubiorą na siebie piłkarze. W koszulkowym świecie nazywamy je niekomercyjnymi wersjami meczowymi. Czy czymś się różnią od tych w sklepie? Zazwyczaj tak. Wszystko zależy od danego modelu, producenta i sezonu.

Póki co dokładnych różnic nie jestem w stanie wymienić bowiem… zostałem mega szczęśliwcem! Otrzymałem nowe koszulki od PZPN i są to właśnie wersje, które nie trafią do otwartej sprzedaży. Jedynie zawodnicy założą je w trakcie meczów.

I tak, wszystkie zdjęcia które tu widzieliście, to właśnie ten niedostępny w sklepach poziom. Tak więc mieliście okazję zobaczyć z bliska, przykładowo wyjazdówkę w wersji meczowej, gdyż jej komercyjny odpowiednik nie zostanie wprowadzony do sprzedaży.

Dla mnie to mega radość i szczęście, bo nie będę musiał polować kolejne lata na te sztuki. Mogę do kolekcji dołączyć wersje, które najbardziej lubię i cenię. Oczywiście dokupię do nich także komercyjne wydania, żeby mieć komplet od replik w górę.

Choć… no muszę przyznać, że model domowy przyszedł bez etykiety ;/ Czyli nie za bardzo mogę go włączyć do kolekcji, w której od lat obowiązuje zasada, że trykot musi posiadać komplet metek i etykiet. Już prawie 600 koszulek spełnia ten wymóg, bez żadnego wyjątku. Chyba będę musiał poprosić o podmiankę ;p

Mimo, że dostałem koszulki w prezencie, nie chciałbym aby ten artykuł miał wyraz sponsorowanego. Koszulki po prostu mi się podobają i takie jest moja zdanie. Opiszę Wam w osobnym tekście jak wyglądał making off, czyli współpraca z PZPN. To kogo tam spotkałem i… nie uwierzycie, ale to jakie warunki czy zasady „współpracy” obowiązywały. De facto, nie usłyszałem ani jednego słowa, że mam cokolwiek pozytywnie zaopiniować, czy chociażby stworzyć ten artykuł. I niech to będzie najlepsza rekomendacja tych jakże udanych koszulek 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Komentarz do “Pełna klasyka lub super dynamika! Nowe stroje reprezentacji trafiają w różne gusta”


Warning: Undefined array key 0 in /home/platne/serwer40541/public_html/tianse17.com/wp-content/plugins/cardoza-facebook-like-box/cardoza_facebook_like_box.php on line 924