Milion podrób, ale jeden Ronaldo, czyli o oryginalności setów – Koszulkowy fejk #8

Dziś trochę Ci nakreślę dlaczego… unikam personalizacji (z technicznego punktu widzenia, a nie ideologicznego). Wiesz, że większość koszulek z piłkarzem na plecach, na rynku wtórnym ma podrobiony nadruk? I nie boję się tego stwierdzenia. Piszę to z pełną świadomością. Oszuści wciąż ogółem mają raj w koszulkach, ale to co wyprawia się na rynku nadruków piłkarskich to… jest jeszcze poziom wyżej od rajskich marzeń. Dlaczego? Bo kto niby się zna na nadrukach?

W tym artykule Koszulkowego fejka do akcji zaangażowałem Wojciecha Peciakowskiego, czyli rozpoznawalną personę w środowisku kolekcjonerskim. Mam nadzieję, że mój dzisiejszy gość otworzy Ci oczy i wspólnie uda nam się pokazać troszeczkę zakulisowej wiedzy. Wojtek jest miłośnikiem brazylijskiej piłki, a w dodatku ma jednego ulubieńca, którym jest nikt inny jak sam „Il Fenomeno”. W swojej kolekcji posiada kilkaset trykotów brazylijskich klubów oraz tamtejszej reprezentacji narodowej, a do tego kilkadziesiąt koszulek z, jak sam twierdzi, najlepszym napastnikiem w historii piłki nożnej, a więc Ronaldo.

Jego osoby się dziś czepimy, gdyż „ten prawdziwy Ronaldo” wciąż ma wielu fanów. Niestety, rynek wtórny to wolna amerykanka, a w sklepach jego koszulek nie ma od lat. Skorzystam więc z wiedzy Wojtka, który opowie o pięciu nadrukach tego Brazylijczyka. Pokaże nam również na które cechy setów zwracać uwagę, aby nie dać się nabrać na podróbę.

Wojtek najaktywniejszy jest na Twitterze:

Brazylijski Futbol na Twitterze

Znajdziesz go również na Facebooku:

Brazylijski Futbol na Facebooku

Jestę ulepszaczę

Zanim wpadniemy w wir analiz i czepiania się detali, chciałbym Ci trochę naświetlić jak wygląda rynek. Czyli w sumie skąd ciągle biorą się koszulki znanych piłkarzy? Nie tylko Ronaldo. Otóż… Wyobraź sobie, że znajdujesz w lumpku fajną koszulkę bez nazwiska na plecach. Pomyśl sobie teraz o jakiejś. Ile taka stoi na wolnym rynku? Stówkę? Dwie? Trzy? Większość standardowo dostępnych w przeszłości modeli zmieściłaby się w tych widełkach.

To teraz wyobraź sobie, że na tej koszulce znajduje się nadruk z występującą w niej gwiazdą. Albo Twoim idolem. Lub piłkarską legendą. Jak się zmienia wartość takiego trykotu? Czy serducho wielu osobom nie zabije szybciej, gdy na plecach znajdą swoich ulubieńców? Ronaldo, Zidane, Ronaldinho, Pirlo… Ktokolwiek.

Koszulka z czystymi plecami, którą mógłbyś pogonić za jednego Jagiełłę, już nie wzbudza takich emocji i sentymentu, prawda? Ile mógłbyś zgarnąć za nią, gdybyś zagrał na czyichś emocjach i pomachał tym trykotem ze znanym nazwiskiem na plecach? Dwa razy więcej? Trzy? Czasem i cztery. Albo i więcej…

Jasiowi dopisało szczęście i dziś znalazł w lumpku domówkę Brazylii z Mistrzostw Świata w 2002 roku. Plecki czyste, dobry stan. Dał dwie dyszki. Ucieszony chce ją sprzedać, więc bada rynek i orientacyjnie widzi, że weźmie za nią około stówki. Fajnie, wpadnie jakieś 8 dyszek gratis. Chyba, że… zamówi podrobiony set z portalu aukcyjnego za średnio 10-15€. Czyli trzeba by zainwestować jakieś 60 złociszy, ale już z Ronaldo i numerem 9 na plecach wartość takiej koszulki będzie… w granicach 400-500zł! Chwila, chwila. 20zł za koszulkę plus 60 złoty za podrobiony set daje 80zł, a sprzeda się za 400? Czyli 320zł zarobku? No to po co sprzedawać z czystymi plecami i mieć tylko 80zł zysku? Nonsens, prawda? Oszustwo polega na tym, że koszulkę z podrobionym nadrukiem sprzedaje się w cenie jakby była z oryginalnym nadrukiem, ale że… naprawdę niemalże nikt nie zna się na personalizacji, a w szczególności tej sprzed lat, to kto to sprawdzi jaki jest nadruk na plecach?

To jest logika tak zwanych „ulepszaczy”, którzy niszczą koszulki podrobionymi nadrukami. Oryginalna koszulka z podjebanym setem nie ma żadnej wartości. Jest zniszczona. I najczęściej jest nie do odratowania. Jednak… swoje robi pieniądz, który jest jedną jedyną wartością dla nieuczciwych ludzi. Jeżeli nie zwracasz uwagi na sety, czyli nie potrafisz ich sprawdzić, to ciekawe ile fejków masz w swojej szafie? 😉

W świecie koszulek piłkarskich nazywamy takich oszustów „ulepszaczami”. W prześmiewczym tego słowa znaczeniu. Jak to jednak z nieuczciwymi osobami bywa, nie moralność, a kasa się liczy. Właśnie dlatego tak wiele koszulek na rynku wtórnym hula z podrobionymi nadrukami. Już za chwilę skorzystamy z wiedzy i doświadczenia Wojciecha, aby poznać malutki kawałek świata nadruków i nie dać się nabierać na fejkowe nic nie warte sety. Znam go trochę i mogę Ci powiedzieć, że przechodzi przez gehennę, próbując zdobyć oryginalne koszulki z oryginalną personalizacją, ale… tylko takie mają wartość, czyż nie? 🙂

A co fan Ronaldo myśli o nadrukach?

Wojtek, jakie jest Twoje zdanie w temacie personalizacji? Jestem odosobnionym przypadkiem, czy to faktycznie ciężki orzech do zgryzienia?

Jak większość aspektów w kolekcjonerstwie koszulek, nadruk, a konkretnie tzw. namesety (numery i nazwisko piłkarza) to istny temat-rzeka. Mimo tego to właśnie na nich się dzisiaj skupimy, a ja postaram się Wam nieco przybliżyć ten temat na przykładach, surprise surprise, koszulek Ronaldo Nazario. Na przykładzie pięciu trykotów, w których po boiskach całego świata biegał jeden z najlepszych Brazylijczyków w historii piłki nożnej, zaprezentuję Wam jak łatwo naciąć się na podróbkę. Od razu zaznaczam jednak, że przedstawione przeze mnie przykłady po pierwsze nie wyczerpują wszystkich nieprawidłowości, jakie można na nich znaleźć, a po drugie ich liczba opisana w tym wpisie nie oznacza, że tylko te pięć modeli namesetów jest przez fałszerzy podrabiane.

Roczna wizyta na Camp Nou

Dzięki Tobie wiem, że z koszulkami Barcelony z sezonu, w którym występował „prawdziwy Ronaldo” wiąże się ciekawostka. I przy okazji, gdy się ją pozna, na pierwszy rzut oka można rozpoznać fejka. Zaczniemy od tego przypadku?

Ronaldo to jeden z nielicznych zawodników, których miały szczęście mieć w swoich szeregach oba największe kluby w Hiszpanii. Nazario w stolicy Katalonii rozegrał tylko jeden sezon, dlatego nie ma zbyt wielu wariantów jego koszulek z herbem Barcy na piersi. W tym przykładzie skupimy się na tym bardziej kultowym, ale chyba jednak mniej imponującym graficznie niż wyjazdowy – trykocie domowym.

Przy rozważaniu zakupu tej koszulki trzeba pamiętać o jednej najważniejszej rzeczy – w tym modelu numer i nazwisko Ronaldo były ZAWSZE sublimowane. Nieważne, czy to wersja meczowa, czy sklepowa – trykot zawsze miał numerek 9 i nazwisko Ronaldo „w materiale”. Dzięki tej wiedzy już odpada nam dalsza weryfikacja jakichś 90% koszulek Barcy z 1996 roku, bo po prostu większość ma nameset klejony. Ale wracając – jak to sprawdzić? Najłatwiej wywinąć koszulkę na lewą stronę. Wtedy widać jak na dłoni. Przekonajcie się sami:

WAŻNE: w koszulce wyjazdowej już tak pięknie nie jest – tam nameset był klejony. Podepnijmy tutaj też nameset wyjazdowy, który powinien wyglądać identycznie jak domowy, tyle że być klejony. Jeśli więc zobaczycie coś takiego jak poniżej, to wiecie na pewno, że to podróbka.

Pierwszy nameset to kompletny absurd, natomiast drugi chociaż „próbuje” nawiązać do oryginału, ale mimo to widać, że nie jest prawidłowy. Zbyt „płaskie” litery, rozciągnięty numer, brak logo Kappy itd. Nameset wyjazdowy ma być po prostu identyczny jak domowy, z jedną ważną różnicą – będzie klejony, nie sublimowany. Bardzo charakterystyczne są litery w nazwisku, które są cienkie i podłużne i przypominają mi czcionkę z filmów o Dzikim Zachodzie. Wewnątrz literek O, A i D jest tak ciasno, że nie ma w środku barwy koszulki ze spodu, a jedynie niebieska obwódka liter.

Zdjęcie Ronaldo z meczu w rozgrywkach europejskich, gdzie UEFA nie zezwoliła na logo Kappy na numerze
Zdjęcie Ronaldo z meczu w rozgrywkach europejskich, gdzie UEFA nie zezwoliła na logo Kappy na numerze

Piłkarski król w królewskich barwach

W takim razie dla kontrastu poprosiłbym o ciekawy przypadek z Realu Madryt. W Madrycie „Il Fenomeno” spędził więcej czasu niż w Katalonii, więc z pewnością będziesz mieć z czego wybrać.

Omówię niezwykle ciekawy set z lat 2003/05. Królewscy używali tej samej czcionki przez dwa kolejne sezony, z czego pewnie bardzo cieszyli się fałszerze – jedyne co musieli zrobić, to pozmieniać kolory na folii, z której wycinali lewe namesety. Ten konkretny model najczęściej spotyka się na domowej koszulce Realu z Ronaldo na plecach i to właśnie na niej się skupimy, ale warto pamiętać, że poniższe zasady pasują również do wszystkich wyjazdowych i dodatkowych zestawów z wymienionych sezonów, gdyż między sobią różnią się one tylko kolorami.

Trzy najczęstsze błędy, które popełniają fałszerze to: zgrubienie w jednej części numeru 9; nieprawidłowy kolor obwódki wokół numeru oraz kiepsko wykonane szczegóły na herbie Realu Madryt w dolnej części numeru. Poniżej kilka zdjęć pokazujących o co dokładnie chodzi, a na koniec niebywale pomocna ściągawka, dzięki której nigdy już nie kupicie żadnej koszulki Realu z podrobionym namesetem. Teraz kilka przykładów:

Po lewej oryginalny (acz nieco zniszczony) nadruk Ronaldo na wersji meczowej domowej koszulki z sezonu 2003/2004. Po prawej podrobiony nadruk, który co prawda ma prawidłowe kolory, ale poza tym nie zgadza się nic – zgrubienie w miejscu zawinięcia numeru, fatalne detale herbu i nawet kształt cyfry się nie zgadza.

Tutaj podrabiaczom w ogóle nie wyszło. Kolor obwódki jest żółty, a nie pomarańczowy i gołym okiem widać, że nie wygląda to tak jak powinno. Na zdjęciu po prawej zbliżenie herbu na koszulce z oryginalnym nadrukiem, widać także zupełnie inny kolor obwódki.

A teraz gratka – gdy już traficie na nadruk w odpowiednim kolorze, bez zgrubienia w miejscu zawinięcia numeru i  troszkę zniszczony przez co nie będziecie podejrzewać, że nałożono go dzień wcześniej, wtedy wyciągacie TO.

Z tą ściągawką już nigdy nie kupicie i nie włączycie do kolekcji koszulki Realu z podrobionym nadrukiem. Wspaniałe jest to, że fałszerze do dziś nie opanowali poprawnego wykonania herbu Realu Madryt na nadrukach, więc metoda ta pozwoli rozpoznać fejkowe namesety na koszulkach Królewskich nie tylko z sezonu 2003/2004, ale i z każdego kolejnego trykotu Realu z późniejszych lat.

Brazylia

Piękna analiza Realu Madryt, która z pewnością przyda się wielu piłkarskim miłośnikom, którzy zechcą wrócić do swoich młodzieńczych lat poprzez zakup takiego trykotu.

Chciałbym resztę artykułu poświęcić reprezentacji Brazylii, gdyż mimowolnie to właśnie takich koszulek widzę najwięcej na rynku wtórnym. Co Ty na to? Weźmy może na warsztat najpierw trykot z 2004 roku?

Zaczynamy od kultowej koszulki marki Nike z serii Total 90. Trykot znany ludziom na całym świecie, nawet tym, którzy koszulek nie kolekcjonują – była to po prostu jedna z bardziej udanych serii Nike, w dodatku zapisała się w świadomości ludzi dzięki kultowym reklamom telewizyjnym z udziałem piłkarzy. Jedną z gwiazd reprezentacji Canarinhos w tamtym czasie był właśnie Ronaldo. Każdy pamięta kultowy numer 9 w kole na piersi oraz żółte litery tworzące imię goleadora na jego plecach. Każdy dzieciak, ze mną na czele, chciał mieć koszulkę zawodnika, który walnie przyczynił się do zdobycia przez Brazylię mistrzostwa świata w 2002 roku. Mnie się w końcu udało – zdobyłem ten trykot w limitowanej wersji, wydany przez Nike tylko w 5000 egzemplarzy. Istnieje jednak o wiele więcej wersji tej koszulki, m.in. trykot produkcji brazylijskiej, w którym numer z przodu i z tyłu koszulki (tylko numer, nazwisko nie) jest sublimowany, a nie klejony. Jest to koszulka produkowana przez firmę Drastosa na licencji od Nike i taka wersja trykotu jest jak najbardziej oryginalna.

Koszulka Ronaldo produkcji Drastosy z sublimowanym numerem
Koszulka Ronaldo produkcji Drastosy z sublimowanym numerem

Schody zaczynają się w wersjach koszulek, gdzie klejone są także numery. W internecie, i mam tu na myśli popularne portale takie jak eBay, Amazon, ale również polskie Vinted czy OLX, można trafić na bardzo wiele koszulek Brazylii z 2004-2006 roku z podrobionym namesetem Ronaldo. W przeciwieństwie do innych trykotów, różnice tutaj są dość subtelne. Najcześciej trafia się bowiem na „dziewiątkę” o jakieś dwa tony zieleni ciemniejszą niż być powinna. A powinna być dokładnie w takim odcieniu, jak zielone elementy koszulki. Jeśli jest ciemniejsza – wiemy, że to podróbka.

Oryginalny nameset (po lewej) oraz azjatycka podróbka zakupiona na jednym z portalu (z prawej)
Oryginalny nameset (po lewej) oraz azjatycka podróbka zakupiona na jednym z portalu (z prawej)
Przykład trykotu Ronaldo z podrobionym namesetem. Nazwisko wygląda nawet nieźle, ale numer jest prawie czarny, a nie nasycony zielony
Przykład trykotu Ronaldo z podrobionym namesetem. Nazwisko wygląda nawet nieźle, ale numer jest prawie czarny, a nie nasycony zielony

Na tym jednak nie koniec różnic. Bardzo często trafia się także na nadruki, w których litery są rozstawione zbyt szeroko lub zbyt wąsko, a także zbyt wysoko/nisko. Jest to kwestia indywidualna, punktem odniesienia powinny być zdjęcia z meczów lub koszulki zakupione u oficjalnych dystrybutorów. Jako przykładu użyję swojej koszulki z limitowanej serii Nike. Można ją porównać na przykład z zamieszczonym wcześniej zdjęciem koszulki Ronaldo produkcji Drastosy albo powyższym trykotem Ronaldo.

Mistrzostwa Świata 1998 we Francji

Innym popularnym modelem, który widuję, jest ten z 98 roku. Nie będę ukrywał, że znów dzięki Tobie wiem o pewnym aspekcie używanej wtedy czcionki, który może być bardzo pomocny w rozpoznawaniu podrób. Proszę zatem o eksperci głos o personalizacji tego Brazylijczyka z ostatniego mundialu w XX wieku.

Ciekawostką jest tutaj fakt, że przykłady które opiszę będą miały także zastosowanie dla trykotów Interu z lat 1998-2000, bo klub z Mediolanu używał wtedy tej samej czcionki. Najpierw pokażmy, jak to powinno wyglądać. Posłużę się w tym celu przykładem z własnej szafy, bo posiadam koszulkę Brazylii 1998 z namesetem Ronaldo w aż dwóch egzemplarzach.

Zdjęcie pochodzi z mojej koszulki, na której nameset jest nieco zniszczony i popękany, ale na pewno oryginalny. Skąd zbliżenie na środek dziewiątki? To własnie jedna z pierwszych metod weryfikacji jakie stosuję. W środku numeru, tam gdzie wychodzi „ogonek” jest pewne newralgiczne miejsce. Kąt niebieskiej obwódki nie kończy się ostrym szpikulcem, tylko jest jakby ścięty. Bardzo często właśnie po tym można poznać nieprawidłowy, podrobiony numer na koszulce Ronaldo. Poniżej jeszcze raz zestawiony numer na mojej koszulce (po lewej) z koszulką z podrobionymi nadrukami z eBaya:

To niestety nie jedyna wersja podrobionego nadruku Ronaldo na tym bardzo popularnym modelu koszulki. Często zdarza się też, że dziewiątka jest całkowicie od czapy, tak jak poniżej (kolejny przykład z eBaya po prawej, oryginał po lewej):

Tutaj w ogóle wiele się dzieje. Dziewiątka ma zupełnie inny kształt, nie jest nawet podobna do oryginalnego nadruku. Środek w górnej części jest 3x węższy niż w oryginale, zresztą cała cyfra jest węższa i jakby ściśnięta.

Ten nadruk wyróżnia się także materiałem, z którego jest wykonany. Nie jest to typowa folia, naklejona na koszulkę. Oryginalny nadruk wydaje się być jakby cieniutką warstwą farby, nałożoną na koszulkę. Gdy przyjrzeć się z bliska, widać, że struktura koszulki (w tym modelu dość gruby splot) odbiła się na nadruku. Widać to także po tym, jak nadruk się spiera – nie odpadają ani nie odklejają się kawałki folii, lecz nadruk najpierw pęka, potem zmywa się na brzegach i wyciera. Na koniec jeszcze kilka przykładów podrobionych namesetów z tego modelu (Brazylia 1998 home, away i Inter Mediolan):

Koronacja mistrza

Na koniec zostawiłem deser – trykot z wygranego mundialu z Korei i Japonii w 2002 roku. Nie przez przypadek we wstępie podałem przykład właśnie tej koszulki. Zresztą, dałem tam także prawdziwe ceny tego modelu na 2022 rok, aby pokazać jak kuszącym jest dla oszusta dodanie podrobionego nadruku. I… mam wrażenie, że spotkać ten zwycięski model z oryginalnym setem to niemalże szukanie igły w stogu siana. Ta koszulka jest tak kultowa, że między sobą wspominaliśmy ją już dziesiątki razy. Wojtek, do dzieła, aby podjebkowicze więcej razy nie zbierali plonu na tym pożądanym i kultowym modelu.

Było to ostatnie jak do tej pory trofeum zdobyte nie tylko przez Brazylię, ale w ogóle przez drużynę spoza Europy. Dlatego koszulki, w których Brazylia z powracającym do żywych Ronaldo wygrała turniej, mają wyjątkową wartość. Niestety znaczy to też, że zarówno trykoty, jak i same namesety są na potęgę podrabiane.

Nadruk z tego modelu jest z pozoru dość prosty, nie ma wiele szczegółów, które mogłyby sprawiać problemy fałszerzom. Na szczęście ci goście jak zwykle się na czymś wywinęli. Znów zacznę od poprawnego wyglądu namesetu. Z lewej strony oryginalny nadruk, z prawej pierwszy lepszy z nieprawidłowym nadrukiem z portalu eBay.

Nie widzicie różnic? Powiecie, że są identyczne? To patrzcie na to.

Znowu te cholerne kąty! To brzmi śmiesznie, ale sami zobaczcie. Dziewiątka różni się w tak wielu miejscach! Do tego litery też są zupełnie inne, ich kreska powinna być nieco cieńsza. Kolejna rzecz, której tu na zdjęciach nie widać, to kolorystyka i połysk numeru. Oryginalny nadruk z tamtych czasów był dość jasnozielony i miał taki jakby… metaliczny połysk. Coś jak karoseria samochodu. Poniżej zdjęcie, które według mnie poprawnie to ukazuje.

Oczywiście są też podróbki, które to dobrze naśladują, ale wtedy raczej nie zgadzają się wymienione wcześniej szczegóły. Nie skupiłem się tutaj na nadrukach z wersji wyjazdowej, ale te zasady również do niej się odnoszą – poza kolorystyką oczywiście, bo nameset na wyjazdówce jest biały i nie ma metalicznego połysku.

Ciężki żywot kolekcjonera

Na początku wspomniałem, że w tym artykule zobaczysz techniczny aspekt mojego wyboru, który polega na kolekcjonowaniu tylko i wyłącznie trykotów z czystymi plecami – bez personalizacji. Po prostu, zdałem sobie sprawę z faktu, że nie będę w stanie nauczyć się wszystkich czcionek świata i to jeszcze z wielu lat. Nie chcę mieć w swojej szafie nic, co by nie było oryginalne. Zachowując historię, chcę mieć pewność, że gromadzę jej prawdziwe oblicze, a nie podróby.

Wojtek spędził mnóstwo godzin swojego życia na nauce i analizie nadruków Ronaldo, którymi się dziś z nami podzielił. Powiedz nam skąd czerpiesz wiedzę, gdzie jej szukać i… czy byłbyś w stanie nauczyć się odróżniania setów całego świata?

Sami widzicie, że nie skłamałem pisząc, że nadruki to temat rzeka. Opisanie pięciu namesetów zajęło mi 10 stron, a przecież sam Ronaldo grał z dziesiątkami różnych nadruków! Nauczenie się poprawnego rozpoznawania wszystkich namesetów wszystkich piłkarzy jest po prostu niemożliwe. Dlatego tak ważne jest żeby edukować, pomagać sobie nawzajem. Sam regularnie korzystam z pomocy kolekcjonerów Ronaldo i brazylijskich trykotów, którzy robią to o wiele dłużej niż ja. Warto mieć sieć znajomych, innych kolekcjonerów i zasięgać ich opinii, a także czytać dużo wartościowych komentarzy ludzi, którzy się po prostu danym piłkarzem/klubem/ligą interesują i siedzą w tym od lat. Mam nadzieję, że ten artykuł choć pomoże choć kilku osobom 🙂

Wojtek, kłaniam się w pas za wiedzę, którą się podzieliłeś. Jestem przekonany, że artykuł będzie ostoją w temacie trykotów „Il Fenomeno” nie dla kilku, ale dla wielu piłkarskich miłośników. Piona!

I przypominam, że jeśli szukacie maniaka wkręconego w brazylijską piłkę, to w naszym kraju jeszcze większego nie spotkałem. Dlatego wbijajcie na jego socjale 🙂

P.S. Szacun dla Wojtka vol. 2, bo przysłał do artykułu, oczywiście zupełnie nieświadomie, 17 zdjęć. Takich to ja szanuję po siedemnastokroć ;p

Mrowie podrób

Przeszło Ci przez myśl, że aż strach się bać w jakim stopniu fejki zalały rynek?

W swoich artykułach pokazuję wiele problemów, ale samo wytknięcie palcem jest niewystarczające. Według mnie, trzeba jeszcze wskazać rozwiązanie. Jednym z nich jest nauczenie się… całego koszulkowego świata. Innym, znacznie oszczędzającym Twój czas i zasoby umysłowe, zaufanie tym którzy to już zrobili i przy okazji nienawidzą podrób. Gdzie tak można? W moim sklepie Świat Koszulek Piłkarskich, do którego fejki nie mają wstępu, więc możesz bezpiecznie nabyć wymarzony trykot i nie zamartwiać się o jego oryginalność:

Stwórz swój własny Świat Koszulek Piłkarskich! (klik)

Wspieraj twórców, którzy dają Ci realną wartość

Ten artykuł zacząłem edytować o 22. Potem poszedłem spać. Wstałem o 5 i składałem go do 8. Wiesz dlaczego? Bo chcę się z Tobą dzielić wiedzą. Ale nikt mi za to nie płaci, a na moim blogu nie uświadczysz wrednych reklam, które rozpraszałyby Cię i odciągały od treści.

Chciałbym tworzyć więcej i więcej takich treści, ale doby nie rozciągnę. Dlatego, jeżeli jest ona dla Ciebie pomocna i poczytałbyś więcej, aby nie dać się naciągnąć oszustom i nie stracić kasy, to zamiast kupować browca, wrzuć mi to na zrzutkę:

Wspieram twórców, którzy dzielą się ze mną swoją wiedzą i doświadczeniem (klik)

W ten sposób będę mógł poświęcić więcej czasu na tworzenie wartościowych treści dla Ciebie, a… browarek za artykuł oszczędzający stówkę, dwie albo trzy, to chyba nie jest wygórowana cena?

Do następnego pierwszego piątku miesiąca, w którym opowiem Ci w jaki sposób oszuści wciskali mi fejki jak chcieli, gdy byłem młodym i niedoświadczonym zbieraczem trykotów. I oczywiście, podam tam technikę, którą skutecznie się przed nimi obronisz 👊

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Komentarz do “Milion podrób, ale jeden Ronaldo, czyli o oryginalności setów – Koszulkowy fejk #8”