




















Informacje
| Drużyna | Hajduk Split |
| Sezon | 2019/20 2020/21 |
| Model | Third |
| Producent | Macron |
| Numer kat. | 58110417 |
| Rodzaj | Meczowa |
Od pierwszego spojrzenia na ten model wiedziałem, że jest w nim coś specjalnego, ale… dopiero przygotowując się do popełnienia tego opisu, dowiedziałem się jak wiele informacji i historii sobą niesie. I przy okazji, jak wiele problemów potrafi sprawić 😉
Zacznę w sumie od tej mniej przyjemnej kwestii. Za żadne skarby świta nie byłem w stanie oddać koloru tej koszulki na zdjęciach. Jakbym aparatu nie ustawił i jakich ustawień mu nie dobrał, to moje umiejętności są zbyt niskie, aby w 100% oddać jej kolor. Najbliżej prawdy jest trzecie od końca zdjęcie, gdy trykot leży na płasko i jest pokazany od spodu wraz z tłoczonymi w nim paskami. Reszta zdjęć jest zbyt chłodna. Macron, jak i sam Hajduk, określili ten kolor jako lawendowy. Sprawdziłem w Google jak ten kolor wygląda (xD) i faktycznie, patrząc na nią na żywo, to może być on ;p
Co ciekawe, dobór właśnie tej barwy, nie jest przypadkowy. Ma wielkie znaczenie. Na karku znajduje się liczba 1911 zapisana po rzymsku. To rok założenia Hajduka Split. Rok później rozgrywali swoje mecze w… jakby inaczej, lawendowych koszulkach i białych spodenkach! W takich strojach „Hajducy” grali w roku 1912 oraz 1913. A więc ten trykot jest ukłonem i hołdem do początków klubu, które miały miejsce ponad 100 lat przed prezentacją tego modelu.
Nie tylko kolor, ale krój jak i przede wszystkim kołnierz, miały nawiązywać właśnie do pierwszych lat istnienia Hajduka Split. Wtedy koszulki miały charakterystyczny wiązany sznurkiem kołnierz. Po ponad wieku, Macron zdecydował się na wykonanie jego współczesnej imitacji, aby jednocześnie zachować elastyczność i lekkość koszulki. Delikatne białe wstążki nawiązują do sznurków.
W absolutnie rewelacyjny sposób odwzorowano także kołnierz. Co prawda, w tej nowoczesnej wersji również został lekko odchudzony, ale zawiera w zasadzie najważniejszy element – kształt. Zauważ, że taśma kołnierza wychodzi w stronę imitowanych sznurków, ale daleko jej do zetknięcia się ze sobą. Nie ma mowy, aby kołnierz „zamknął” swój obwód nad imitacją sznureczków. Natomiast stójka, którą można postawić w pion, zaczyna się nieco głębiej. Dokładnie taki wygląd miał kołnierz w lawendowych strojach ponad wiek wcześniej. Poniżej zdjęcia Hajduka kolejno z roku 1912 oraz 1913.


Jest podobieństwo, co? Dlatego właśnie ten model mi się tak spodobał. Dodatkowo wewnątrz kołnierza znajduje się informacja, że ten model nawiązuje i był inspirowany wyglądem strojów właśnie z lat 1912-1913. Całość kończy, lub mógłbym rzec, że uzupełnia, biała taśma w dolnej części. Historycznie ten trykot to arcydzieło, którego po prostu nie potrafiłem sobie odmówić! 🙂
Jeszcze ciekawiej zrobiło się ze względu na fakt, że trykot był używany przez dwa sezony, o czym… także nie wiedziałem przed zakupem. Macron w tych czasach oznaczał koszulki w prosty i zrozumiały sposób: M19 na metce oznaczało sezon 2019/20. Ale… co w przypadku, gdy koszulka była używana przez dwa lata. I tu się zdziwiłem, gdyż włoski producent „wypuszczał” wersję M20, a więc na sezon 2020/21. Mimo, że trykot był taki sam, tworzono z niego jakby nowy produkt. Domyślam się, że w grę właśnie wchodziła polityka oznaczeń, gdyż u Macrona nie spotkałem się z oznaczeniem jakiejś koszulki na dwa sezony w tamtym czasie.
Tak więc na sezon 2020/21 ten model został… jakby to ująć, w papierach był na sezon 2020/21. I tak oto model z sezonu 2019/20 posiadał numer katalogowy 58110417, zaś rok później widniał pod numerem 58118038. Jedyną różnice jaką znalazłem, to że moja wersja była sprzedawana bez sponsora głównego, a więc tak naprawdę klasycznie, jak to miało miejsce ponad 100 lat wcześniej. Zaś podczas sezonu 2020/21, ten model widniał już z reklamą Tommy na klatce piersiowej, choć… nie mam pewności, czy to była jedyna wersja albo nawet mówiąc o obu jednocześnie, wersje, tych koszulek.
Osobiście, gdy dowiedziałem się tego wszystkiego o tym modelu, to bardzo uradował mnie fakt, że posiadam wersję bez sponsora głównego, gdyż… uwielbiam takie nawiązania do odległej historii. Do czasów, których nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazić, bo realia były zupełnie inne. Choć ten trykot wygląda spokojnie i stonowanie, niesie sobą właśnie tę daleką historię, a ja się cieszę, że mogę teki nośnik schować do swojej szafy i go zachować 🙂