






















Informacje
| Drużyna | Antalyaspor |
| Sezon | 2020/21 |
| Model | Away |
| Producent | Kappa |
| Numer kat. | 3114WA0 |
| Rodzaj | Meczowa |
Gdy Lukas Podolski spełnił swoją obietnicę i po wielu latach, pod koniec kariery, stanął w drzwiach Górnika Zabrze, postawił mnie przed dziwnym dylematem. Ekstraklasa jeszcze nie miała tak głośnego nazwiska. Został pierwszym mistrzem świata, który biegał po polskich ligowych boiskach. Jego popularność w Polsce wystrzeliła.
Wśród kolekcjonerów zauważyłem trend chęci do posiadania jego koszulek z przeszłości. Wielokrotnie widziałem i słyszałem, że ktoś szuka trykotów z jego poprzednich klubów, by mieć wszystkie w których zagrał. Gra w Górniku i polskie korzenie natchnęły kolekcjonerów do budowania jego koszulkowej historii. Ja zaś miałem dylemat, czy warto przez wzgląd na jego osobę wziąć koszulkę do kolekcji?
Absolutnie uwielbiam modele, w których występowali Polacy. Moi rodacy. Ale Lukas Podolski, pomijając wszystkie historie i okoliczności, finalnie strzelał bramki dla Niemiec. Nigdy nie miałem do niego tego rodzaju sympatii, którą darzę rodaków. Nigdy również nie był moim ulubieńcem. Nawet nigdy zbytnio nie zwracałem na niego uwagi jako na piłkarza. Rozumiesz, tak po prostu, że jakiegoś zawodnika się lubi, bez względu na to gdzie i dla kogo w swojej karierze grał.
Skłamałbym więc, że wziąłem tę koszulkę tylko i wyłącznie ze względu na Poldiego. Choć znam kilka osób, które właśnie w ten sposób umotywowały decyzję zakupową Antalyasporu. Jednocześnie od razu ostrzegę. Rynek nie lubi niszy. Gdy zatem Kappa pozbyła się stanów magazynowych i ten model wypłynął, osoby którym nie zawsze towarzyszy uczciwość, wyczuły łatwy biznes.
Pojawił się rzut koszulek w trakcie gdy wielu szukało Podolskiego, a więc… klejenie podrobionych nadruków wjechało na grubo. Bo oryginalnych nigdzie już nie było. Trudno jest rozpoznawać oryginalność setów takich, jakie były dla tej koszulki. W tym przypadku ktoś jednak koncertowo spartolił robotę, bo zalał rynek podrobionymi nadrukami w kolorze pomarańczowym. Oryginalne były zaś czerwone. Jak będziesz szukać trykotów Poldiego i trafisz na ten model, to nie daj się nabrać. Kupując z fejkowym nadrukiem, po prostu stracisz kasę.
Są jeszcze dwie ciekawe sprawy dotyczące tej koszulki. Najpierw poruszę wersję, którą udało mi się zdobyć. Z pewnością to meczówka. Nie udało mi się jednak dotrzeć, czy to wersja komercyjna, czy niekomercyjna. Czy w ogóle istniały obie, czy tylko jedna z nich. Materiał jest rewelacyjny. Lekki, miękki i rozciągliwy. Jest dokładnie tym, z czego Kappa niejednokrotnie dała się w przeszłości poznać. Już samo wzięcie koszulki do rąk nie pozostawia wątpliwości co do tego, że ma się do czynienia z czymś z wyższej półki.
Dodatkowo, na typowej dla tego włoskiego producenta naklejce na plecach, widnieje napis „player”. Zazwyczaj w tym miejscu znajdowałem napis „kombat”, albo rzadziej „gara”. Herb jest pięknie wykonany. Błyszczące w świetle TPU, lekko wypukłe, daje przyjemny dla oka obraz. Natomiast (niemalże) cała reszta to… sublimacja. Bardzo dobra. Głęboka. Precyzyjna. Tego się nie spodziewałem.
Kolejny pozytywny aspekt tej koszulki to historyczny wynik. Antalyaspor nigdy nie był turecką potęgą. Sezon 2020/21 spędzili w Super Lig, ale zajęli tylko 16 pozycję na 21. Największym sukcesem w historii klubu jest dwukrotne dotarcie do finału Pucharu Turcji. Ten drugi raz, miał miejsce właśnie w trakcie kampanii 2020/21. Co więcej, w finale zagrali dokładnie w tym modelu. Ulegli 0:2 Besiktasowi, który wygrał także ligę.
Jak widzisz, powodów i motywacji by mieć akurat tę wyjazdówkę, jest całkiem sporo. Każdy może mieć swoje. Mnie najbardziej przekonuje to, że wystąpili w niej w swoim drugim w historii finale. Choć pozostałe aspekty, także mają dla mnie pozytywny wydźwięk. Dla kogoś innego sam fakt, że Podolski nosił ten model, może być tak przekonujący, że cała reszta nie ma znaczenia.