


















Informacje
| Drużyna | Córdoba CF |
| Sezon | 2020/21 |
| Model | Away |
| Producent | Givova |
| Numer kat. | n/a |
| Rodzaj | Replika |
Przepiękna koszulka. No zaje… świetna. Dodaj do koszyka. Dalej. Ło matko, wszystko muszę wpisać. Ech. Dobra. Dalej. Zapłać. Przeszło. Gitara.
Proces myślowy w mojej koszulkowej główce czasami bywa… nieskomplikowany. Zasada 3xZ. Zobacz. Zamów. Zaczekaj (aż przyjdzie). Albo czasem… Zapomnij (że wydałeś kasę). Nawet nie miałem pojęcia co na niej jest, ale było to tak ładne, że kupiłem. Z reguły wolę zawsze wszystko sprawdzić, zaplanować, przemyśleć i dopiero działać. Jak widać, każdy ma wyjątki od reguł.
Na żywo trykot okazał się jeszcze lepszy. Skłamałbym, gdybym nie napisał, że właśnie tego oczekiwałem. Sklepowy render widziany przez szklany ekran, nie jest w stanie oddać piękna materiału, gdy od oka dzieli go garść cząsteczek powietrza. Zieleń jest głęboka. Soczysta. Biel rysunku genialna. Żywa. Jeszcze to wykonanie herbu. A w tle delikatne linie, nadające drugiemu planowi nieco dynamiczne, lecz stonowane, ale w żadnym wypadku nie nudne, życie.
Gdy już skończyłem się cieszyć pięknem trykotu, do myśli dobił się rozsądek – kupiłeś, obejrzałeś, i co dalej? Nie wiesz nawet na co się w tej chwili patrzysz.
Oczywiście, że nie. Zacząłem zatem od sprawdzenia, gdzie oni w ogóle grali. Segunda B, czyli trzeci poziom w Hiszpanii. Klepnąłem kilka fraz o tej koszulce w wyszukiwarki i dowiedziałem się okrągłe nic. Córdoba? W sezonie 2020/21? A kto by o tym pisał. Po co to komu? Daj pan spokój z trzecioligowcem.
Fajnie. Jak zawsze zresztą. Akurat to czego potrzebuję, to do sieci nie trafiło. Spróbuję inaczej. Odpalam Google grafika, wpisuję Kordoba i jednym z pierwszych zdjęć było to:

Zerkam na koszulkę, na zdjęcie, z powrotem na koszulkę. No, kilka niedociągnięć jest, ale wygląda podobnie. Szybko odnalazłem to miejsce na mapach Google. Okazuje się, że na pierwszym planie widnieje słynny, choć o nim pewnie wcześniej nie słyszałeś, bo z kultury jesteś tak samo dobry jak ja, Most Rzymski.
Kordoba nazywana jest czasem miastem trzech kultur. Most jest przedstawicielem kultury rzymskiej. Doczytałem, że datuje się go na I wiek przed naszą erą. Kiedyś to się budowało. Ponad dwa tysiące lat później most ląduje na koszulce piłkarskiej. Można? Tylko trzeba chcieć.
Most Rzymski jest na tyle rozpoznawalną i kulturowo znaną budowlą, że pojawił się nawet w piątym sezonie Gry o Tron. Oryginalnie miał 17 łuków, bo wszyscy doskonale wiemy i zgadzamy się, że to najpiękniejsza liczba na świecie. Teraz ma już 16, bo przez lata był przebudowywany.
W tle leży Mezquita. Dziś rzymskokatolicka świątynia, ale nie zawsze tak było. Około 600 roku rozpoczęto budowę kościoła chrześcijańskiego. Po niecałych 200 latach, gdzieś około 785 roku, data na fakturze się lekko wyblakła, odkupił ją emir Kordoby. Tak piszą historycy, ale na szczęście dopisali także, że kościół przylegał do jego pałacu. I tu mi się lampka zapala w jaki sposób on to „odkupił”.
Oczywiście, kościół przerobił na meczet, który wraz z latami był rozbudowywany i powiększany. Dopiero w 1236 roku, król Kastylii, Ferdynand III Święty, zajął meczet i z powrotem przebudował na kościół chrześcijański. Z tym, że jeżeli dobrze doczytałem, to meczetu do końca nie zniszczono, tylko wraz z upływem lat budowano i rozbudowywano na terenie świątyni kaplice.
Jest to zatem niezwykłe połączenie kulturowe, gdzie na terenie jednego obiektu znajdują się miejsca wyznań dwóch religii. Choć oficjalnie, odprawiane są tylko nabożeństwa chrześcijańskie, a część z meczetem nie jest użytkowana do celów religijnych. Muzułmanie oczywiście niejednokrotnie próbowali odzyskać część świątyni poświęconej ich wierze, ale władze katolickie na to nie pozwoliły.
Wiesz co? Czasem naprawdę warto jest kupić koszulkę w ciemno. Tak po prostu wrzucić ją do koszyka i zamówić. Ona będzie nie tylko piękna wizualnie, ale także historycznie. Ten trykot przeprowadził mnie przez historię od czasów Imperium Rzymskiego, aż po dzień dzisiejszy. Poznałem kolejną malutką cząstkę świata i jej dziedzictwo. Kocham koszulki piłkarskie. Za to, że czasem niewielki skrawek materiału, niesie sobą wielką lekcję historii.